MIEJSCE, W KTÓRYM POCZUJESZ SIĘ JAK DZIECKO

Są wśród nas takie osoby, które przekraczając wiek magicznej „osiemnastki” od razu weszły w dorosłe życie, zapominając o tym, że być może istnieje sposób na to, aby cofnąć się do beztroskich lat, kiedy to największym naszym zmartwieniem było to, za jaką postać z Harrego Potter’a przebrać się na Halloween. W każdym razie, nie ma znaczenia, do której z wymienionych grup należymy, ponieważ jest takie miejsce, które bawi WSZYSTKICH – nieważne czy ma się dziesięć, dwadzieścia czy pięćdziesiąt lat – mowa o Universal Studios.

Aktualnie na świecie są cztery takie parki – dwa na terenie Stanów Zjednoczonych oraz po jednym w Japonii i Singapurze. Wstęp do nich nie jest najtańszy – dla przykładu, wejście do parku w Los Angeles kosztuje od 110$ do 116$ za osobę – ale jest tego warte. Wygląd oraz atrakcje trochę się od siebie różnią, dlatego przybliżymy Wam właśnie studio w Los Angeles, czyli główną siedzibę Universal Studios w Hollywood. To właśnie tu powstawały sceny do takich filmów jak „Ted”, „Blues Brothers”, „Szczęki”, „Jurrasic Park”, „King Kong”, „Sully” z Tomem Hanks’em oraz tysiące innych hitów. Tak, dobrze przeczytaliście – teren Universal’a to nie tylko park rozrywki, to także kilkanaście planów zdjęciowych oraz studiów nagraniowych, które są wykorzystywane do nagrywania filmów po dzień dzisiejszy – wszystko to, można zobaczyć podczas zabawnej wycieczki objazdowej przygotowanej przez Jimmiego Fallon’a. Zacznijmy jednak od początku – jakie atrakcje na nas czekają?

Magiczny świat Harrego Potter’a!

Jeżeli myśleliście, że znak Hollywood lub ulica gwiazd jest miejscem do którego turyści nie mogą się dopchać odwiedzając Los Angeles to byliście w błędzie. Od pewnego czasu główną atrakcją do której dziennie przybywa kilkadziesiąt (!) tysięcy ludzi jest Hogwart, wybudowany w skali 1:1 oraz niesamowicie realistycznie odwzorowane całe miasteczko, które otacza zamek. Wyobraźcie sobie kalifornijski upał – więcej niż 35 stopni, czujecie, że zaczynacie parować i nagle wchodzicie na teren wioski, gdzie niebotycznie wysoka temperatura magicznie zmniejsza się do 25 stopni, a Waszym oczom ukazują się budynki pokryte „śniegiem”. Jeżeli nadal temperatura jest dla Was nieznośna możecie napić się tzw. „butterbeer” – nie trzeba chyba wspominać, że zakupić go można w restauracjach, które po naszym wejściu natychmiastowo przenoszą nas w klimat Harrego Potter’a.

Po zakupieniu różdżek, rzuceniu zaklęć oraz wypiciu kilku drinków czas na główną atrakcję – zwiedzanie Hogwartu. Tu niestety należy uzbroić się w cierpliwość, bo na wejście trzeba czekać ok. dwóch godzin i to jedyne miejsce, w którym znowu odczuwamy upał. Przed wejściem jesteśmy uprzedzani, że czeka nas przejażdżka kolejką, więc należy zostawić wszystkie rzeczy w schowku… Wszystko to brzmi bardzo niepozornie, względem tego co później zastaniemy, więc przestroga na przyszłość – naprawdę warto zostawić ABSOLUTNIE WSZYSTKO na dole, chyba, że chcecie co chwila sprawdzać czy portfel i telefon nie wyleciał Wam w trakcie jazdy kolejką 🙂 Wchodząc na górę Hogwartu, mamy okazję zobaczyć cztery pokoje, w których znajdują się prawdziwe rekwizyty z planu zdjęciowego, co oczywiście dodaje autentyczności temu miejscu, a oprócz tego w jednym z pokojów witają nas hologramy Harrego, Hermiony i Rona. Przechodząc długim korytarzem z jednego pomieszczenia do drugiego, mijamy „ruszające się” portrety, a czasem nawet i mówiące – dokładnie te same, które mieliśmy okazję zobaczyć w filmie.

Ostatnią atrakcją jest wspomniana już wcześniej przejażdżka – czekając na nią zabawia nas gadająca tiara… Nikt nie jest w stanie powiedzieć jak te efekty zostały zrobione, nad czym większość ubolewa bo cały opis tego miejsca brzmi tak, jakby wypiło się za dużo „butterbeer”… Kiedy już odczekało się swoje w kolejce, wchodzi się na ruchomą taśmę i należy jak najszybciej dobiec do wolnego, czteroosobowego wagonika. „Uczniowie Hogwartu” zapinają nas w uprzęż i zaczyna się podróż w nieznane – bo tak naprawdę nikt nie wie czego się spodziewać. Okazuje się, że bierzemy udział w turnieju trójmagicznym i latamy na miotle razem z Potterem – tzn. nasz wagonik lata po całym zamku, a my powstrzymujemy się od mdłości.

Wpadnij do Springfield

Po bliskim spotkaniu z Harrym Potter’em i minięciu mdłości czas na coś do zjedzenia! Universal Studios oferuje wiele knajp z daniami z całego świata, ale na uwagę zasługuje bar, który do złudzenia przypomina burgerownie z Simpsonów o nazwie „Krusty Burger”. Tu do wyboru mamy 5 pysznych burgerów, które możemy zjeść na miejscu oglądając Simpsonów i zachwycając się wnętrzem knajpy, która jak wszystko inne – została dopracowana w każdym detalu. Oprócz burgerowni, na terenie parku znajdziemy również sklep z donutami z kreskówki, bar w którym możemy napić się piwa „Duff” oraz oczywiście kolejną kolejkę – tym razem jest to roller coaster z całą rodziną Simpsonów, jednak tu wagonik stoi w miejscu, bo cała atrakcja polega tylko na efektach wizualnych.

 

Universal Studios oferuje również wycieczki po całym filmowym studio – okazuje się, że jedna scenografia może być wykorzystana w kilkunastu różnych filmach, a my jako widzowie i tak tego nie zanotujemy. W ciągu 5 minut przenosimy się z planu zdjęciowego imitującego Nowy Jork z lat 60-tych do miejsca katastrofy lotniczej. Po drodze mijamy bungalowy w których mieszkają aktorzy oraz reżyserzy aktualnie pracujący nad nowymi filmami. Oprócz tego możemy poczuć jak wygląda trzęsienie ziemi oraz zobaczyć sztucznie wywołaną powódź w Kalifornii. Cała wycieczka trwa ponad godzinę, a oprócz (nie)zwykłego zwiedzania, mamy zapewnione specjalne efekty w 3D oraz to jak wygląda tworzenie filmów od zera.

O wszystkich pozostałych atrakcjach Universal Studios, m.in. o Jurrasic Parku, świecie Minionków, domu strachów z „The walking dead” można pisać godzinami, ale mamy nadzieję, że tyle Wam wystarczy do tego, aby wpisać to miejsce na swoją listę rozrywek, które musicie kiedyś zaliczyć.  A może już mieliście okazję odwiedzić Universal Studios lub podobne miejsce, które przypomniało Wam lata dzieciństwa? Koniecznie podzielcie się tym w komentarzach!

Udostępnij:

7 comments

  1. Paulina :) 30 Lipiec, 2017 at 21:09 Odpowiedz

    Wiedziałam,że istnieje takie miejsce,ale nie miałam pojęcia,że można w nim przeżyć TAKĄ dawkę emocji… Ekstra,trochę nie na moją kieszeń,ale super byłoby się kiedyś tam wybrać 🙂
    PS. Pojawią się jeszcze nowe daty koncertów? W Stężycy mogłabym być dosłownie tydzień później haha:(
    Pozdrawiam ;*

Zostaw komentarz

Uzupełnij wymagane dane