VIMED – medycyna zdrowego stylu życia

Witam Was Kochani! Moja poprzednia notka na temat zmiany mojego stylu życia na zdrowszy (klik), wzbudziła wśród Was bardzo duże zainteresowanie, stąd też postanowiłam kontynuować ten temat. Od września zaczęłam regularnie chodzić na siłownie, pozbyłam się niezdrowych i tuczących produktów ze swojej diety, zaczęłam jeść śniadania, z którymi miałam problem już od czasów szkolnych, rzuciłam papierosy, alkohol i zaczęłam się w końcu wysypiać, rezygnując z nocnego życia towarzyskiego. Uwielbiam stawiać sobie nowe cele w swoim życiu, podnosić sobie poprzeczki oraz realizować założenia, których nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Moim głównym celem było poprawienie jakości mojego życia, rozpoczęcie prawidłowego dbania o siebie oraz zgubienie zbędnych kilogramów, których przybyło mi kilka przez ostatni rok. Niestety po dwóch miesiąc od wprowadzenia zmian, moja waga nie zmieniła się, a co gorsza podwyższyła jeszcze o 2 kg. Byłam załamana, ponieważ nie wiedziałam, czemu mogę zawdzięczać ponowne zwiększenie się wagi, czy są to hormony, z którymi mam od dłuższego czasu problem, czy powiększenie się masy mięśniowej od ćwiczeń (na czym mi nie zależało, bo od 10-letniej jazdy konno mam bardzo umięśnione uda, co chciałam zniwelować, a nie jeszcze bardziej podkreślić…) czy po prostu przytyłam poprzez niedożywienie przy sporym wysiłku fizycznym, a co za tym idzie wydatku energetycznym, czyli niedostarczanie mojemu organizmowi odpowiedniej ilości kalorii i substancji odżywczych, przez co zaczął magazynować wszystko to, co dostawał. Byłam naprawdę podłamana, bo moje życie diametralnie się zmieniło, a ja nie widziałam w tym żadnych wizualnych korzyści, na których mi zależało. W między czasie trafiłam na informację o klinice VIMED, w której przeprowadzane są testy na nietolerancje pokarmową, po zweryfikowaniu którego, możemy dowiedzieć się jakie produkty są odpowiednio przyswajalne przez nasz organizm, które przyswajamy średnio, a które zupełnie powinniśmy wyeliminować z naszej diety. Postanowiłam wykonać sobie takie testy, mając nadzieję, że to będzie kluczem do rozwiązania moich problemów. Okazało się, że większość produktów, które jem na co dzień w dużych ilościach, nie powinny w ogóle znaleźć się w mojej diecie…

Byłam w szoku jak i również lekko podłamana, że muszę skończyć z nabiałem (mleko, sery, jogurty), mięsem czy z kawusią, którą piłam od 15 roku życia… ale jak wzorowo poradziłam sobie z papierosami, to dlaczego miałoby mi się nie udać przestrzegać profesjonalnie ustalonej diety. Taką też zapewnili mi dietetycy z Kliniki Medycyny Stylu Życia www.vimed.pl, którzy na podstawie wyników mojego testu układają mi specjalną dietę, która ma się zmieniać co 2 tygodnie. W końcu miałam okazję skorzystać z profesjonalnej pomocy na temat tego, jak powinnam się odżywiać, co było u mnie kluczowym problemem.

Przez pierwsze dwa tygodnie śniadania były bardzo smaczne, ponieważ składały się w większości z owoców i były słodkie, na drugie śniadania miałam sałatki, które były dla mnie nie do przyswojenia, ponieważ nie jestem w stanie zjeść żadnych zielonych warzyw… Lunche i kolacje to zazwyczaj kremy warzywne, które bardzo szybko się przygotowuje i są bardzo smaczne. Obiady składały się albo z ryb albo z gotowanych, pieczonych warzyw, do których też nie pałałam jakąś ogromną sympatią… Posiłków było 5, z czym również miałam ogromny problem z moim chaotycznym i nieregularnym trybem życia… Jednym z moich problemów odkąd pamiętam było wstawanie w nocy co kilka godzin z wielką potrzebą zjedzenia czegokolwiek, ale nie będąc w ogóle głodną… Potrafiłam usatysfakcjonować się łykiem mleka z miodem, jabłkiem lub niestety ciastkiem, o ile akurat miałam je na stanie. Poza tym, nie mogłam znaleźć powodu mojej ciągłej senności. Obecnie zaczęłam właśnie drugi program żywieniowy, przy ustalaniu którego dietetyk przeprowadziła ze mną kolejny, dokładny wywiad. Okazało się, że moje skłonności do nocnego podjadania oraz wiecznej senności mogą mieć podłoże związane z insuliną. Co wiąże się ze specjalną dietą, której koniecznie trzeba przestrzegać oraz konieczność zmiany treningów z siłowych z obciążeniem (które do tej pory robiłam) na areobowe/ cardio ze stałym, umiarkowanym natężeniem. Jeśli podejrzenia na temat mojej diagnozy okażą się prawdziwe, zbyt intensywny trening będzie stymulował procesy anaboliczne, co będzie skutkowało wzrostem wagi pod wpływem treningów zamiast zamierzonego spadku. Dodatkowo nadmierny wysiłek fizyczny może podbijać poziom kortyzolu, który także podbija insulinę. W związku z tym z mojej diety zostały na razie wykluczone jakiekolwiek owoce, nad czym bardzo ubolewam, ale za to słodkie śniadania zostały zamienione na omlety, które bardzo lubię. 5 posiłków, których nie byłam w stanie zjeść ze względu na brak czasu, zamieniliśmy na 4, z którymi co raz lepiej sobie radzę. Dzięki nowo ustalonej diecie nie powinnam mieć nocnej hipoglikemii, przez którą najprawdopodobniej się budzę. Ważne jest wykluczenie z diety produktów mlecznych, które mają działanie insulinogenne, czyli stymulują wydzielanie insuliny. W nadchodzący czwartek robię specjalne badania, które zweryfikują czy przypuszczenia dotyczące moich problemów z insuliną się sprawdzą czy też nie. Już się nie mogę doczekać!

Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć warzywa i przyprawy potrzebne do wykonania naturalnej domowej vegety, oraz efekt finalny. Na poniższych zaś moja wizyta u lekarza z kliniki VIMED, z którym ustalałam zabiegi, którym można się poddać w placówce. Przez najbliższe miesiące skorzystam z serii zabiegów, takich jak: komora hiperbaryczna, jest to działanie czystego tlenu pod zwiększonym ciśnieniem w specjalnej komorze, której zdjęcia możecie zobaczyć poniżej. Jest to najbardziej efektywna metoda dostarczania tlenu do komórek ciała. Tutaj (klik) możecie przeczytać więcej na ten temat. Następnie zabiegi, dzięki którym można pozbyć się cellulitu oraz zmniejszyć obwody, czyli body lifting (czytaj więcej KLIK) oraz Vaculono (czytaj więcej KLIK). Jeśli chcecie, będę Was na bieżąco informować o efektach mojej diety oraz zabiegów, którym będę się poddawać. 
Wiem, że dla wielu z Was tematy, które poruszyłam w tej notce są bardzo bliskie, co udowodniliście mi w komentarzach w poprzednim poście, w którym poruszyłam podobną tematykę. Specjalnie dla Was mam 40% zniżkę na wszystkie usługi w Poradni Dietetycznej www.superdietetyk24.pl (możliwe są nawet porady on-line!!) oraz 10% na diagnostykę w klinice VIMED.pl (stacjonują w Warszawie oraz w Krakowie). Żeby otrzymać zniżkę wystarczy podać hasło HONORATA SKARBEK. Spieszcie się, super promocja gwiazdkowa tylko do końca grudnia.

Jeśli chcecie na bieżąco śledzić jak wygląda moje “nowe” życie, jak przygotowuje posiłki, poddaje się różnym zabiegom, ćwiczę na siłowni, to zapraszam do śledzenia mojego snapchata, nick: honkabiedronka. Bardzo liczę na Wasze komentarze, rady i wymienianiem się doświadczenie, związanym z tematyką dzisiejszego wpisu. Jestem przekonana, że możemy siebie na wzajem motywować, inspirować i zachęcać do wprowadzania zmian, które tylko w pozytywnych sposób wpłyną na nasze życie. 
Pozdrawiam i buziaki ślę,
H. 
Udostępnij:

56 comments

  1. Anonimowy 22 Listopad, 2015 at 15:46 Odpowiedz

    Super, że pozbywasz się ze swojej diety mięsa i nabiału ! Ja od prawie 2 lat jestem na diecie wegańskiej i to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Media wmawiają nam, że nabiał i mięso są zdrowe dla naszego organizmu, wiadomo, biznes, hajs się musi zgadzać. Dzięki Bogu, w obecnych czasach mamy internet i dostęp do prawdziwych informacji. Produkty te nie wnoszą do naszego organizmu niczego dobrego, zakwaszają go. Jedzenie mięsa powoduje większość chorób układu krążenia i w ogromnym stopniu zwiększa ryzyko nowotworu. Jak te 2 lata temu zaczęłam dowiadywać się, czytać, odkrywać informacje, badania, fakty na ten temat byłam w szoku. Szoku jak jesteśmy manipulowani przez przemysł spożywczy, farmaceutyczny, lekarzy… Tragedia. Stwierdziłam, że przez całe życie miałam klapki na oczach. Jako, że jesteś bardzo inteligentną osobą to polecam Ci wgłębienie się w temat, poczytanie, poszukanie informacji a pewnie będziesz miała podobne odczucia. 🙂 Polecam Ci na początek film "Food Matters" i "przejadanie ziemii". Wiem też jak bardzo lubisz jeść (ja też!) i wydaje się, że na diecie wegańskiej możliwości są ograniczone. Też tak myślałam, ale okazało się, że jest tyle zajebistych wegańskich dań, przepisów, możliwości, że zaczynam się obawiać, że nie wystarczy mi życia, żeby wypróbować te wspaniałe dania 🙂 Polecam Ci blog jadłonomii i olgi smile. Świetne roślinne przepisy. Ah, wiem też jak lubisz mielonego i podpowiem Ci co świetnie mi go zastępuje. Jest to falafel (kotlety z ciecierzycy), dobrze przyprawiony smakuje jak nasz polski mielony 😀 A smalec możesz zrobić z białej fasoli, jest w necie dużo przepisów, z ogórem kiszonym smakuje jak typowy smalec. No, to tyle ode mnie, nie potraktuj tego absolutnie jak jakiegoś nagabywania i narzucania Ci sposobu odżywania, po prostu chcę dla Ciebie jak najlepiej, dlatego dzielę się swoim doświadczeniem. No, ale się rozpisałam, aż mam wypieki na policzkach. Buziaki Honka, Asia 🙂

    • Anonimowy 24 Listopad, 2015 at 16:41 Odpowiedz

      Tak sobie przypomniałam, że większość przepisów, jakie znajdziesz w necie na falafela będą z tahini czyli pastą z sezamu i one mi średnio smakowały. Ja zwyczajnie moczę ciecierzycę przez noc, mielę ja blenderem jak najdrobniej, najlepiej maszynką do mielenia mięsa ale nie mam ;p. Dodaję pokrojoną w kostkę cebulę, dużo koperku i przyprawę do mięsa mielonego albo do kurczaka 😀 wszystko mieszam i smażę na oleju kokosowym (tym bezzapachowym) lub w ogóle bez tłuszczu. Pamiętaj, żeby przewracać je na drugą stronę dopiero jak na pierwszej się już dobrze podpieką, żeby się nie rozpadały. No to tyle, już nie będę Ci więcej dupy zawracać 😀

    • Anonimowy 24 Listopad, 2015 at 21:20 Odpowiedz

      popieram Asie! sama rzuciłam mięso i nabiał i schudłam do 47 kg 🙂 jem sporo owoców i zielonych warzyw, więc jeśli chcesz schudnąć to radzę Ci polubić zielone warzywka biedronko 🙂 używaj intensywnych przypraw, może to pomoże. pozdrawiam ! :*

  2. Anonimowy 22 Listopad, 2015 at 16:44 Odpowiedz

    Życzę Ci powodzenia 🙂 Wiem,co czujesz,ja sama muszę ograniczyć owoce i resztę moich ulubionych potrwa ze względu na stan kości – szczególnie zębów. Przeżywam to z Tobą i życzę efektów a przede wszystkim miłej pracy 😉

  3. Guest 22 Listopad, 2015 at 16:53 Odpowiedz

    Łał, jesteś niesamowita! Kocham cię, jesteś moją inspiracją!
    Życzę też powodzenia w nowym sposobie odżywiania 😀
    Ps. Mogłabyś mi odpowiedzieć, gdzie kupiłaś te szare trapery? Są świetne i bardzo bym takie chciała 🙂

  4. Anonimowy 22 Listopad, 2015 at 18:37 Odpowiedz

    Witam,
    Czy można wiedzieć co oznacza zielony/ czerwony kolor 1,2,3,4?
    Czy nietoleruje sie produktow oznaczonych kolorem czerwonym??
    Bede wdzieczna za odpowiedz

    • HONORATA SKARBEK 23 Listopad, 2015 at 16:07 Odpowiedz

      KOLORAMI ZAZNACZONY JEST STOPIEŃ REAKCJI ALERGICZNYCH NA DANY PRODUKT, PUSTE POLA TO PRODUKTY, KTÓRE MOŻNA SPOŻYWAĆ, ZIELONE TO TAKIE, KTÓRYCH NIE POWINNIŚMY, A CZERWONYCH TRZEBA KONIECZNIE POZBYĆ SIĘ Z CODZIENNEJ DIETY

  5. Carrie 22 Listopad, 2015 at 18:46 Odpowiedz

    Nie wiem, co Ty w sobie masz, ale uwielbiam Cię czytać, uwielbiam takie szczere notki 🙂 Cóż, już parę wpisów na blogach różnych dziewczyn, ponowne czytanie Ani Lewandowskiej zachęciło mnie do ćwiczeń, zaczynam od dziś! Powodzenia, wszystko będzie dobrze, ja nabiał powoli eliminuję, z mięsem jest trudniej :/

    • HONORATA SKARBEK 23 Listopad, 2015 at 16:09 Odpowiedz

      NIESTETY WYDAJE MI SIĘ, ŻE NIC MI NIE POMAGA NA TE OBSZARY… DLATEGO TEŻ CHODZĘ NA ZABIEGI, KTÓRE WYMIENIŁAM W NOTCE, DZIĘKI KTÓRYM POZBĘDĘ SIĘ CELLULITU, ROZBIJE TKANKĘ TŁUSZCZOWĄ, A CO ZA TYM IDZIE ZMNIEJSZĄ MI SIĘ OBWODY – MAM NADZIEJE, ŻE EFEKTY BĘDĄ SATYSFAKCJONUJĄCE

  6. Anonimowy 22 Listopad, 2015 at 21:29 Odpowiedz

    Honorata sledze Cie czasami na snapie i z tego co zrozumialam to jak robilas krzywa insulinowa, to w przerwach pomiedzy pobraniami krwi chodzilas do samochodu, co nie powinno miec miejsca poniewaz jakikolwiek ruch, spacer, stres zaburza wyniki insuliny. Przez te 4h godzinny powinnas siedziec grzecznie na krzesle i czekac (o czym czesto nie wiedza nawet panie w laboratorium ehhh…). Pozdrawiam 😉

    • HONORATA SKARBEK 24 Listopad, 2015 at 19:29 Odpowiedz

      OJJJ MAM KILKU TAKICH WYMARZONYCH… MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ UDA MI SIĘ TO ZREALIZOWAĆ, ALE NA PEWNO NIE W MOMENCIE, KIEDY PANUJE MODA NA ROBIENIE POPOWYCH NIC NIE ZNACZĄCYCH NUMERÓW Z RAPERAMI, BO SIĘ SPRZEDAJĄ I RADIA TERAZ LUBIĄ JE GRAĆ, A SŁUCHACZE SŁUCHAĆ NA POTĘGĘ… NA SZCZĘŚCIE CI MOI ULUBIENI JESZCZE SIĘ TEMU NIE PODDALI I MAM NADZIEJĘ, ŻE TO NIE NASTĄPI 🙂 A TAKI PROJEKT CHCIAŁABYM ZROBIĆ W ZUPEŁNIE INNYM STYLU I NA PEWNO NIE TERAZ… DOPIERO W MOMENCIE, KIEDY W 100% BEDE DUMNA Z MUZY, KTORA ROBIE I NIKT NIE BEDZIE MI STAWIAC ZADNYCH WARUNKOW, KTÓRYM CHOĆ TROCHĘ BĘDĘ MUSIAŁA SIĘ PODDAĆ

  7. Anonimowy 24 Listopad, 2015 at 01:10 Odpowiedz

    Honka, po Twoim pierwszym postem dotyczącym zmiany Twoich nawyków żywieniowych pozwoliłam sobie wysłać mejla do Ciebie, w którym opisałam Ci moją metodę na poprawę odporności i zmianę stylu życia 🙂 Nie wiem czy ten mejl do Ciebie dotarł ale bardzo mi zależy,żebyś go przeczytała i się do niego odniosła, sprawdź proszę wiadomość od adresu as05-94@o2.pl. Temat jest bardzo ciekawy i jestem pewna, że Cię zainteresuje 🙂 Pozdrawiam, Karolina 😉

  8. Martyna. 24 Listopad, 2015 at 20:51 Odpowiedz

    A tak troszke z innej beczki, bo wspomnialas o jezdzie konnej. Nie masz czasem ochoty znowu wskoczyc na siodlo i uciec w sina dal choc na chwile? 🙂 Czasem warto sobie zrobic taka odskocznie. Pozdrawiam :*

    • HONORATA SKARBEK 26 Listopad, 2015 at 10:47 Odpowiedz

      MAM OGROMNĄ OCHOTĘ… NIESTETY PRZEZ 5 LAT "ODSTAWIENIA" JAZDY KONNEJ, OBECNIE MAM TAK OGROMNY ODCZYN ALERGICZNY PODCZAS STYCZNOŚCI Z KONIEM, ŻE NA CAŁYM CIELE WYSKAKUJĄ MI DUŻE BIAŁE PLAMY, KTÓRE SWĘDZĄ I PIEKĄ ORAZ ZACZYNAM MIEĆ DUSZNOŚCI, TAKŻE TRAGEDIA, BO KIEDYŚ BYŁO TO CAŁE MOJE ZYCIE

  9. Anonimowy 24 Listopad, 2015 at 21:15 Odpowiedz

    w jakich miastach jest klinika vimed? staram się jeść wszystko to czego akurat Ty nie możesz by utyć i jakoś średnio mi to idzie, w przeciągu roku tylko plus 5 kilo… nie mam bioder i pupy, nogi jak patyki i sama nie wiem co dalej. mam bardzo podobne objawy do Twoich senności nocnych, z tym że ja w nocy nie podjadam z braku uczucia głodu. robiłam wiele badań które nie wykazały ani cukrzycy ani TSH….

  10. Anonimowy 25 Listopad, 2015 at 17:42 Odpowiedz

    Honus! Jaki jest Twoj cel w centymetrach i wadze? Ile w udach, lydkach biodrach itp? Obserwuje Cie i motywuje sie do dzialania :-* dzieki, ze jestes i wszystko relacjonujesz 🙂

    • HONORATA SKARBEK 26 Listopad, 2015 at 10:45 Odpowiedz

      CHCIAŁABYM WAŻYĆ PONIŻEJ 60 KG NA PEWNO, NIE ZALEŻY MI NA UMIĘŚNIONEJ SYLWETCE, BO PO PROSTU MI SIĘ TO NIE PODOBA, TYLKO NA SMUKŁEJ, KOBIECEJ 🙂 JEŚLI CHODZI O CM, TO NIE POTRAFIĘ OKREŚLIĆ 🙂

    • Anonimowy 26 Listopad, 2015 at 15:27 Odpowiedz

      Szkoda, że uważasz, że umięśniona sylwetka nie jest kobieca. Ja się zmagałam z zburzeniami odżywiania i teraz mimo że przytylam z 47 do 53 to motywuje mnie to, że widzę ładne skosy na brzuchu i umięśnione nogi i czuję się 100% kobietą. Oczywiście byt przesadzone kulturystki nie są fajne, ale nie dyskryminuj szczupłych i umięśnionych kobiet… Każdy ma inny gust, ale ładnie zarysowana talia i pośladki SĄ SEKSI!!!

  11. Anonimowy 28 Listopad, 2015 at 21:36 Odpowiedz

    Honorata,
    Co z Twoją dietą podczas świąt?? Zawsze jak jesteś u Mamy, to ciągle jesz 😛 Masz jakieś pomysły na prezenty dla rodzinki?? I co Ty najbardziej chciałabyś dostać?? 😉
    M.

    • HONORATA SKARBEK 1 Grudzień, 2015 at 21:36 Odpowiedz

      NIE BĘDĘ UDAWAĆ I OSZUKIWAĆ LUDZI, OCZYWIŚCIE, ŻE NA OKRES ŚWIĄT ODPUSZCZĘ SOBIE DIETĘ, BO TO DLA MNIE NAJBARDZIEJ WYJĄTKOWY OKRES W CIĄGU ROKU I MOI FANI DOBRZE O TYM WIEDZĄ, NIE BĘDĘ SIĘ PO PROSTU OBŻERAĆ DO GRANIC MOŻLIWOŚCI + OCZYWIŚCIE SIŁOWNIA, BO BEZ TEGO CHCĄC NIE CHCĄC NIE WYOBRAŻAM SOBIE JUŻ ŻYCIA 🙂 JESZCZE NIE MAM ŻADNYCH PREZENTÓW 🙁 MYŚLĘ, ŻE ZABIORĘ SIĘ ZA TO W POŁOWIE GRUDNIA. JEŚLI CHODZI O PREZENTY DLA MNIE, TO NICZEGO NIE OCZEKUJĘ JAK ZAWSZE. RODZINA I CZAS SPĘDZONY Z NIĄ, TO DLA MNIE NAJWIĘKSZY PREZENT

  12. hilman awaludin 1 Grudzień, 2015 at 03:42 Odpowiedz

Zostaw komentarz

Uzupełnij wymagane dane