SKARB- wywiad i Pure Illusion C-THRU

Witajcie Kochani, ostatnio w sklepach sieci Rossman pojawiła się moja nowa okładka w nakładzie prawie 2 milionów w 800 sklepach na terenie całego kraju. W środku czasopisma możecie znaleźć dość obszerny wywiad ze mną, który możecie przeczytać poniżej. Byłoby mi bardzo miło, gdybyście poświęcili na to 5 minut, ponieważ lubię kiedy zbliżacie się do mnie jako moi odbiorcy, poprzez zapoznawanie się z tym co siedzi w mojej głowie i sercu 🙂

Jej piosenki i teledyski w internecie mają łącznie 50 milionów odtworzeń. Gdy pokaże nowy strój albo zmieni fryzurę, dostaje tysiące wpisów: „Lubię to”. Jest popularną piosenkarką młodego pokolenia, blogerką i twarzą perfum C-Thru. Honorata Skarbek Honey króluje w sieci. To tu tak naprawdę jest znana i rozpoznawana. Na spotkanie „w realu” przychodzi przed czasem, nie lubi się spóźniać. Ma 21 lat, jest pracowita, rozsądna i poukładana. W niczym nie przypomina kapryśnych młodych gwiazdek. Na wstępie z uśmiechem opowiada, że ucieszył ją wywiad w „Skarbie”. – W końcu z nazwiskiem Skarbek, musiałam tu trafić – żartuje.
Co jest twoją siłą napędową?
Honorata Skarbek: Marzenia. Zrobiłam sobie nawet tatuaże, żeby zawsze
o tym pamiętać. Pierwszy powstał, gdy miałam siedemnaście lat.
Napis po angielsku na pięciolinii: „Make dreams come true” (spełniaj
marzenia). Potem dodałam klucz wiolinowy. Na szyi z tyłu mam inny
tekst: „Nigdy nie m.w nigdy”, a na prawej ręce cytat z wiersza poetki Emily
Dickinson, że nadzieja jest skrzydłami, które osiadają na duszy i śpiewają
piosenkę bez słów, która nigdy się nie kończy. Dla mnie nie ma rzeczy
niemożliwych. Jak już w coś wierzę, to do końca. To u nas chyba
rodzinne, bardzo tym przypominam starszego o cztery lata brata, Pawła.
Też jest marzycielem?
Tak, choć ma zupełnie inne zainteresowania. Studiował robotykę i automatykę
we Wrocławiu. Projektant, konstruktor, zdecydowanie ścisły
umysł. Założył własną firmę i konstruuje maszyny. Ambitny i tak
jak ja ma dużą potrzebę samorealizacji. Oboje nie lubimy iść wyznaczonymi
ścieżkami, tylko na przekór wszystkiemu odkrywamy nowe lądy. Marzycielką 
jest też moja mama. Lubi śpiewać, ma artystyczną
duszę, choć niespełnioną, bo wybrała zawód pielęgniarki. Od początku
bardzo mi kibicuje i cieszy się z moich sukcesów.
To właśnie mama wprowadzała cię w świat mody?
Tak, była i jest wielką miłośniczką mody. W dzieciństwie otwierałam
szafę mamy, wyjmowałam pięćdziesiąt par butów i bawiłam się
w sklep. Moje rodzinne miasto Zgorzelec leży blisko niemieckiej granicy.
Dawniej często robiłyśmy zakupy w Goerlitz. Tam można było
dostać oryginalne rzeczy, jakich u nas nie było. To mi zostało do dziś,
lubię wyszukiwać ciekawe stroje, bawić się modą, eksperymentować.
I dzielić się swoimi odkryciami na blogu. Ale nienawidzę chodzić po
sklepach. Jestem zwolenniczką szybkiego kupowania przez internet.
Za to mama, gdy przyjeżdża do mnie do Warszawy, koniecznie chce
odwiedzać galerie handlowe i czuje się tam jak w raju.
Twój styl jest inspiracją dla wielu internautek, a jak ubierasz się
na co dzień?
Mam trzy szafy wypełnione głównie czarnymi strojami. Na razie
mieszkam jeszcze na 20 metrach kwadratowych, staram się więc oddawać
wiele rzeczy. Zwykle trafiają do mamy. Ma podobny gust i podchwytuje
mój styl, choć niechętnie się do tego przyznaje. Czarny kolor
jest maskujący, bo ja prywatnie bardzo nie lubię zwracać na siebie uwagi.
Jak jestem na scenie czy na imprezie publicznej – odwrotnie, chcę
być dostrzegana. Gdy wracam z sesji zdjęciowej i mam mocny makijaż,
chcę go jak najszybciej zmyć. Ale gdy oglądam siebie taką na zdjęciach,
podobam się sobie. To taka sprzeczność, jakby były we mnie dwie osoby
– ta publiczna, wyrazista, która lubi manifestować swoją obecność
i ta schowana, spokojna, która wolałaby pozostać niezauważona.
W internecie trudno jest teraz zaistnieć na dłużej, przykuć uwagę,
zdobyć sympatię. Tobie się udało. Masz na to jakiś sposób?
Nigdy nie chciałam być sławna dla samej sławy,
raczej zależało mi na przedstawieniu mojej muzyki. Nie dążyłam do 
popularności, ale kiedy przyszła, nie broniłam
się i zaprosiłam ją do swojego życia. Nie mam pojęcia, dlaczego
ludzie wybrali właśnie mnie. Mając czternaście lat, jak wiele rówieśniczek,
założyłam bloga. Wrzucałam tam zdjęcia dotyczące mojej
codzienności, lubiłam też pisać opowiadania, wiersze i piosenki. Ze
zdumieniem odkryłam, że przyciągam tym internautów z całej Polski.
Ponieważ zawsze lubiłam śpiewać, należałam do chóru i brałam
udział w rozmaitych konkursach wokalnych, nagrałam pierwszą amatorską
piosenkę i wrzuciłam ją do sieci. Nosiła tytuł „Po nocy przyjdzie
dzień” i opowiadała o nieszczęśliwej miłości nastolatki. Byłam
przekonana, że zostanie odsłuchana pięć razy, z tego cztery przeze
mnie, a raz przez znajomego, u którego nagrywałam. Tymczasem stała
się rzecz niesamowita. Po kilku dniach utwór miał kilkadziesiąt
tysięcy odtworzeń. Od tego wszystko się zaczęło.
Postanowiłaś zostać piosenkarką?
Uwierzyłam w siebie. Miałam ogromną motywację, by nagrywać kolejne
numery. I tak powstało sześć amatorskich piosenek. Spodobały
się i tym samym już na dobre zaistniałam w internecie. Udało mi się
nawet zdobyć wysoką pozycję w rankingu dziennym odtworzeń na
YouTube. Pierwsze miejsce zajmował Justin Bieber, drugie Michael
Jackson, a trzecie ja. Niewiarygodne, a jednak!
Idol nastolatek Justin Bieber ponownie pojawił się w twoim życiu
rok temu.
Wystąpiłam jako support przed jego koncertem w Polsce. Akurat nagrywałam
teledysk do piosenki „Nie powiem jak” na Teneryfie. Byłam
wykończona, spałam po dwie godziny na dobę. Nagle telefon od menedżera.
„Honka, za cztery dni śpiewasz na koncercie Justina Biebera”.
„Słucham????”. Nie mogłam uwierzyć. Miałam po raz pierwszy
wystąpić z nowym materiałem nagranym na drugą płytę „Million”.
Duży stres, były tylko trzy dni, żeby się przygotować. Ale wyszło fantastycznie,
ludzie zareagowali bardzo pozytywnie. Z Justinem minęliśmy
się za sceną, usłyszałam z jego ust: „Good job” (dobra robota).
A kogo dziś uważasz za swojego idola?
Nie mam kogoś takiego. U artystów cenię przede wszystkim charyzmę:
Rihannę podziwiam za styl, Prince’a za wrażliwość muzyczną,
jest multiinstrumentalistą, Beyonce za umiejętności wokalne. Podziwiam,
co nie znaczy, że staram się kogokolwiek naśladować. Chcę być
sobą, bardzo zależy mi na autentyczności. Poruszam tylko te tematy,
które znam z własnego doświadczenia. Nie próbuję świecić przykładem,
ani być wyrocznią. Po prostu dzielę się tym, co sama przeżywam.
Sądzę, że jestem dobrym obserwatorem życia. Mając dwadzieścia jeden
lat, cały czas odkrywam świat i eksploruje emocje. Piszę o wszystkim,
co mnie w danej chwili dotyczy.
Sama tworzysz teksty i scenariusze teledysków,
wymyślasz swoje stylizacje. Zosia–Samosia?
Trochę tak. Jestem bardzo samodzielna, lubię mieć
wszystko pod kontrolą. Czasem aż za bardzo. Bywa,
że biorę na siebie zbyt dużo. To mój słaby punkt, innym
jest naiwność, z którą walczę. Dawniej byłam
duszą towarzystwa, wszystkich przyjmowałam z otwartymi
ramionami, ale ponieważ wiele razy zawiodłam
się na ludziach, teraz staram się być bardziej ostrożna
w przyjaźniach i we współpracy. Jestem odporna na
krytykę, ale największego krytyka noszę w sobie. Nie
umiem siebie za nic pochwalić. I to nie jest fałszywa
skromność, po prostu nie potrafię. Może właśnie potrzeba tysięcy
kliknięć w internecie, żebym mogła docenić, że coś mi wyszło?
Mam nadzieję, że nauczę się sobie odpuszczać, bo już nie raz przekonałam
się, że w życiu nie da się być perfekcjonistką przez 24 godziny
na dobę. Niestety, na razie mam zadatki na pracoholiczkę. Jestem niezwykle
wytrwała w dążeniu do celu…
A jest nim…
Samorealizacja. Mam na siebie tysiąc jeden pomysłów i robię po drodze
wiele innych rzeczy. Byłam modelką, projektowałam ubrania, ale
od początku to kariera muzyczna jest priorytetem. Mój menedżer
znalazł mnie w sieci. Zaproponował, że nagramy demo i zgłosimy się
do wytwórni. Tak zrobiliśmy. Uderzyliśmy od razu do giganta na rynku
muzycznym – Universal Music, Magic Records i podpisaliśmy
z nim kontrakt. Dlatego tuż po maturze przeprowadziłam się do Warszawy.
Byłam tu zdana na siebie, nikogo nie znałam, ale nie bałam się.
Wręcz przeciwnie, od razu poczułam, że jestem we właściwym miejscu.
Wreszcie mogłam rozwinąć skrzydła.
W ciągu dwóch lat powstały albumy „Honey” i „Million”. Niedawno
dowiedziałam się, że oba zdobyły status złotych płyt. Cudowna wiadomość.
Tym bardziej, że rynek muzyczny w Polsce jest ciężki, bo ludzie
wolą słuchać muzyki na YouTube i po kryjomu ściągać
piosenki niż je kupować. Nawet jeśli utwory w sieci kosztują
tylko 30 groszy. Jeszcze nie wszyscy rozumieją,
że dobrze jest wesprzeć artystę w ten sposób. Obecnie pracuję
nad trzecią płytą, która ukaże się pod koniec tego
roku. Na razie pojawił się zapowiadający ją singiel „GPS”.
To piosenka z przesłaniem: Pozwólmy sobie być niedostępni,
poza zasięgiem, cieszmy się prawdziwym
życiem. Tak właśnie teraz poczułaś, że chcesz się
zatrzymać. Wyłączyć telefon, komputer…
Złapałaś mnie! Śpiewam o marzeniach, rzeczywistość
jest taka, że na razie nie mogę się wyłączyć. Gram koncerty,
jeżdżę w trasy po Polsce. Od czterech lat żyję
w pędzie, ale powoli dojrzewam do tego, by jednak zwolnić. Sztuką
jest czerpać przyjemność z najprostszych rzeczy, które nas otaczają,
których nie dostrzegamy biorąc udział w wyścigu szczurów. Naprawdę
chcę skupić się na własnym życiu, na rodzinie, przyjaciołach, dlatego
w tak młodym wieku buduję sobie dom.
Dom?
Początkowo myślałam o kupnie mieszkania, ale poczułam, że potrzebuję
miejsca, w kt.rym będę mogła się wyciszyć. Szukałam czegoś
z dala od miasta. Sama wybrałam ziemię nad Zalewem Zegrzyńskim,
zatrudniłam ekipę, kupiłam projekt. Oczywiście, wszystko w internecie.
Załatwiam tam mn.stwo spraw, bo lubię ułatwiać sobie życie.
Decyzja o rozpoczęciu budowy była spontaniczna, choć wcześniej
przez cztery lata odkładałam wszystko, co zarobiłam. Chciałabym,
żeby m.j dom przypominał ten, kt.ry miałam w dzieciństwie. Żeby
był szczęśliwy i pełen miłości.
Jakie było twoje dzieciństwo?
Byłam kochanym dzieckiem, na szczęście rodzice wpoili mi odpowiedzialność
i dyscyplinę. Jako nastolatka musiałam przestrzegać zasad.
Nie wolno mi było wracać później niż o 20.00. Gdy potrzebowałam
pieniędzy, musiałam na nie zapracować, na przykład w wakacje przy
zbieraniu wiśni. Jeśli coś przeskrobałam, dostawałam karę – tydzień
bez komputera. Już wtedy nauczyłam się, że każdy błąd ma swoje konsekwencje.
Dziś tylko kolczyk w nosie przypomina o czasach, gdy trochę
się buntowałam. Dawno już z tego wyrosłam.
Stawiasz dom, sadzisz drzewo… To może szykujesz się do ślubu?
Zupełnie się nie zapowiada! Mam na to jeszcze czas, a na razie chcę
poznawać i smakować życie.
Wróćmy więc do twojej pracy. Jako piosenkarka i blogerka musisz
wrzucać do sieci wciąż nowe treści, zaciekawiać, podtrzymywać
zainteresowanie. Czy to nie jest męczące?
Wszystko zawdzięczam internautom, bez nich by mnie nie było. Prowadzenie
bloga jest formą mojej wdzięczności. A w odpowiedzi dostaję
dużo dowodów sympatii. Nie ma mowy o zmęczeniu. Poza tym, właśnie tu piszę o swoich muzycznych aktualnościach. Dzięki temu, że stałam
się rozpoznawalna, dostaję mnóstwo propozycji zawodowych. Pamiętam,
jak w liceum chodziłam do Rossmanna i widziałam perfumy marki
C-Thru. Były bardzo modne wśród moich rówieśniczek, a teraz po
latach jestem ambasadorką tej marki. Życie bywa zaskakujące.
Pewnie nie rozstajesz się z laptopem?
Raczej z telefonem. Do komputera rzadko zaglądam, bo od siedzenia
przy nim bolą plecy i oczy. W telefonie mam wszystko, noszę go zawsze
przy sobie i wykorzystuję każdą wolną chwilę, żeby uzupełnić jakiś
wpis, wrzucić zdjęcie albo odpowiedzieć na maile. Nie lubię marnować
czasu, więc kiedy stoję w korku lub czekam na kogoś, nadrabiam zaległości.
Nie, nie jestem uzależniona. Teraz na przykład rozmawiamy już
przez godzinę, telefon w torebce i ani razu nie zajrzałam (śmiech).

Ostatnio podzieliłaś się na blogu historią o twojej chorobie…
Ta informacja krążyła w internecie przez kilka lat, w końcu postanowiłam
się do tego odnieść. Opowiedziałam, jak było. Kiedy miałam
piętnaście lat, zdiagnozowano u mnie przewlekłą białaczkę szpikową.
Wtedy zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z zagrożenia, jakie
niesie ta diagnoza. Czekałam na przeszczep szpiku, ale nie znalazł się
żaden dawca. Więc korzystam z tej okazji, by gorąco zaapelować do
wszystkich, by zgłaszali się do Banku Dawców Szpiku. Bez wielkiego
wysiłku możecie uratować czyjeś życie! Wciąż zbyt mało osób zdaje
sobie z tego sprawę. Nie bałam się, bo nie dopuszczałam do siebie myśli, 
że coś mogłoby pójść nie tak. Nie akceptowałam przegranej. Po
bezskutecznym szukaniu dawcy zaczęłam brać lek, który powoduje,
że chore komórki się nie mnożą. Rozwój choroby został zatrzymany,
ale lekarstwo muszę brać do końca życia. Moja choroba nie wpływa
znacząco na jakość mojego życia. Może jedynie tak, że mam osłabiony
układ immunologiczny i często się przeziębiam, do czego już zdążyłam
się przyzwyczaić. Nigdy nie planowałam mówić o tym publicznie,
ale skoro informacja wyciekła, niech pomoże innym uwierzyć, że
nie ma żadnych ograniczeń. Że to nasze myśli kształtują rzeczywistość
i tylko od nas zależy, by nie poddać się negatywnym uczuciom.
Siła optymizmu?
Jak najbardziej. Osoby po przejściach często są pogodne, życzliwe
i wyrozumiałe. Wierzę, że to, co z siebie dajemy, do nas wraca. Staram
się więc być taka, jaką chciałabym, żeby inni byli dla mnie. Zabawne,
bo wielu ludzi myśli, że mam bezproblemowe życie, usłane różami, że
nigdy nie spotkało mnie nic złego. Tak nie jest. Odkąd pamiętam, zawsze
były schody, ale je pokonywałam i stawałam się silniejsza. 
————————————————————————————–

Serdecznie polecam zaopatrzenie się w swój egzemplarz, ponieważ wywiad został opatrzony pięknymi zdjęciami, będącymi efektem sesji zdjęciowej dla marki C-THRU, której jestem ambasadorką. Wkrótce do sklepów wkracza ich najnowszy zapach Pure Illusion w złotej buteleczce, dlatego zdjęcia zostały wykonana właśnie w takim klimacie- tajemniczym, zmysłowym i pełnym złotych odcieni. Zapach jest bardzo intrygujący, sama miałam szansę powąchać go podczas sesji zdjęciowej, Wam, póki co pozostaje tylko opis 😉 “Zapach otwiera owocowa nuta głowy składająca się z bergamotki, białej brzoskwini oraz czarnej porzeczki. Akord serca to idealna kombinacja białej piwonii oraz płatków jaśminu. Całość dopełnia baza złożona z drzewa sandałowego oraz białego piżma. Kobiecy, kwiatowo – owocowy zapach, odzwierciedlający elegancję oraz zmysłowość. To zapach stworzony dla młodych kobiet, które podążają za aktualnymi trendami”. Zapach powinien pojawić się w Rossmanie już za kilka tygodni, zatem gdy będziecie w drogerii to nie zapomnijcie go powąchać 🙂 Trzeba przyznać, że marka C-THRU rzeczywiście stara się podążać za perfumeryjnymi trendami, bo mniej więcej co pół roku wprowadza nowy zapach. Pure Illusion według mnie jest wyjątkowo udany! A Wy, dziewczyny używałyście kiedyś, bądź używacie zapachów C-THRU?

Poniżej zdjęcia backstage z sesji:

Zobaczcie jeszcze filmik z sesji zdjęciowej:

Życzę Wam miłego dnia, zapraszam do komentowania notki, zdjęć i wywiadu 🙂
Pozdrawiam!
Udostępnij:

50 comments

    • Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 18:54 Odpowiedz

      ja dostałam w kiosku jak kupowałam bilet 😉 zdziwiłam się, a Pani do mnie, że to prezent 😛 Honey – dziękuję… przeczytałam i jestem z Ciebie dumna! :*

  1. yhxsgedfiert 4 Sierpień, 2014 at 17:16 Odpowiedz

    Oczywiście przeczytałam cały wywiad 😉 w ogóle lubię "Skarb" z Rossmanna.
    Bardzo podoba mi się Twój sposób odpowiadania na pytania, po raz pierwszy zauważyłam to w odcinku Kuby Wojewódzkiego (ooo jego naprawdę lubię!), a teraz w tym wywiadzie. To SKARB dla dziennikarza, kiedy uzyskuje odpowiedzi pełnymi zdaniami 🙂

  2. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 17:28 Odpowiedz

    Czytałam, piękne zdjęcia. Honey czy były już może wyniki konkursu acuvue? Jeżeli nie, to kiedy można się ich spodziewać? Buźka.

  3. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 17:31 Odpowiedz

    Jest tyle pięknych i utalentowanych dziewczyn, które śpiewają o niebo lepiej niż ty.. aż żal że ty się wybiłaś.. rozkapryszona gwiazdeczka od siedmiu boleści. piosenki masz o dupie marynie xD infantylne zupełnie jak ty 😀 nie, nie zazdroszczę ci niczego, bo moje życie uważam że jest całkiem ok. po prostu żal że tyle talentów się marnuje a ciebie promują.. ;/

    • Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 19:26 Odpowiedz

      Jeśli ci się nie podobają piosenki HONEY ani nie interesuje cie Jej życie to weź tu się nie wypowiadaj.! ps. mam nadzieję, że wyładowałaś już swoją zła energię, więc żegnamy z tej strony!!

    • Anonimowy 6 Sierpień, 2014 at 14:08 Odpowiedz

      Nie każdy kto napisze krytykę, czy mu sie Hońca nie podoba jest od razu hejterem lub zazdrości. Więc polecam maść na ból dupy i coś na rozluźnienie bo za bardzo spinacie poślady.

  4. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 17:38 Odpowiedz

    Zdjęcia wyszły super ! Czytając wywiad wzruszyłam się zadowolenie, bardzo mi się podoba to jak patrzysz na świat, podoba mi się to, że wierzysz w siebie, że wierzysz ze wszystko jest możliwe. Ciesze się, że Ci się udaje i ze jesteś szczęśliwa ♥ Gratuluje, że udało Ci się być w tym miejscu w, którym jesteś teraz, że robisz to co kochasz pomimo wszystkich przeszkód, które mogą stać na Twojej drodze. Ciesze się gdy widzę uśmiech na Twojej twarzy gdy widzę ze jesteś szczęśliwa. Wybrałam sobie wspaniałą idolkę, która jesteś. Dziękuję Ci za wszystko Honoratko. Może nie byłam od początku, ale mogę Ci obiecać, że będę do końca !

  5. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 17:39 Odpowiedz

    Bardzo byłoby mi miło gdybyś to przeczytała i odpisała chociaż ':)' żebym wiedziała,że to przeczytałaś. Chcę Ci powiedzieć coś czego na pewno się nie spodziewasz. Uratowałaś mi życie. Dosłownie i w przenośni. Gdyby nie Twój blog i Twoje notki nigdy nie pomyślałabym o tym,że z chorobą można wygrać. Ludzie mogą Cię krytykować,że notka o Twojej chorobie to chwyt marketingowy itp. jednak nikt nie zda sobie sprawy z tego,że pomogłaś komuś przeżyć! Byłam załamana praktycznie się poddałam, cierpiałam na trochę inna chorobę ale nawet nie chce o tym mówić. Czytając Twoje notki o tym jak to trzeba wierzyć, nie poddawać się o tym,że taka osoba jak Ty przeszła chorobe a jest teraz tam gdzie jest dodała mi tyle siły,żę zmieniłam nastawienie o 180'. Po miesiącu moje wyniki poprawiły sie o prawie 100% a lekarze przecierali oczy ze zdumienia! Jesteś wielka i nawet jeśli czasem myślisz,że robisz coś nie tak to pamiętaj,że nawet najmniejszym gestem, słowiem, postem, komentarzem możesz komuś ratować życie! DZIEKUJE dzięki Tobie jestem. Paulina.

  6. Honey 4 Sierpień, 2014 at 17:47 Odpowiedz

    RÓWNIEŻ CZEKAM NA WYNIKI KONKURSU ACUVUE, JEŚLI TYLKO JE DOSTANE TO OPUBLIKUJE NA BLOGU 🙂

    NIESAMOWICIE MI MIŁO, ŻE MOJE NOTKI, MOGŁY COKOLWIEK KOMUŚ POMÓC, TO OGROMNE WYRÓŻNIENIE I ZYCZĘ CI JAK NAJWIĘCEJ SIŁY I WIARY 🙂

  7. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 17:49 Odpowiedz

    Jesteś bardzo rozsądną osobą, przykro mi z powodu choroby. Ale moze ludzie zrozumieja, ze artysci tez sa ludzmi i spotykaja ich takze problemy, choroba nie wybiera…

  8. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 18:01 Odpowiedz

    Naprawdę bardzo fajny wywiad,taki szczery i prawdziwy,przez chwile poczułam się jakbym z Tobą rozmawiała. Podziwiam Cię za ten ogrom siły,który w sobie masz mimo naprawdę młodego wieku. Nigdy się nie poddawaj i nie zmieniaj :):) pozdrawiam,Karolina 🙂

  9. adam0006 4 Sierpień, 2014 at 19:49 Odpowiedz

    Witaj, Bardzo fajny i szczery wywiad, bardzo mnie wzruszył, Honey jesteś wspaniała, bardzo cię podziwiam za twórczość i za to jaką jesteś wspaniałą osobą. Oby tak dalej, życze ci powodzenia w życiu i wszystkiego dobrego 😉
    Ps Kiedy w końcu zawitasz w rejony południa Górnego Śląska Hmmm ?? Zapewne masz tutaj wielu fanów ;))
    Serdeczności
    Adam

  10. Anonimowy 4 Sierpień, 2014 at 19:55 Odpowiedz

    Wywiad przeczytałam, nawet mam gazetkę w domu 🙂 Pisałam do Ciebie na Twitterze, gratulując fantastycznej sesji i wspaniałego wywiadu 🙂 Gratulacje xx

  11. Anonimowy 5 Sierpień, 2014 at 08:02 Odpowiedz

    jak bedę w Rossie coś kupować to pewnie dadzą, wezmę to będzie czym w piecu palić, żeby ciepła woda była…. bo na gaz to nas nie stac.

  12. Justinee 5 Sierpień, 2014 at 12:15 Odpowiedz

    Przyciągnęła mnie okładka z Twoją uśmiechniętą buzią:) Jestem w trakcie czytania wywiadu w "Skarbie" i myślę: kurczę, jaka fajna dziewczyna! Nie przepadam za muzyką, ale życzę Ci Honoratko jak najlepiej, spełniaj swoje marzenia, realizuj swoje cele i po prostu bądź SZCZĘŚLIWA! Serdecznie pozdrawiam 🙂

  13. Anonimowy 5 Sierpień, 2014 at 12:48 Odpowiedz

    😉 chcialabym Cie zobaczyc znowu w dlugich wlosach, np. ladnie byloby Ci w lekko pofalowanych, dlugich (na dziewczyne surfera) ciemnych i z kolorowym ombre, bo jestes pozytywnie nastawiona do swiata… oczywiscie gazetke wezme badz kupie w Rossmanie gdy tylko bede mogla..;) jestem Twoja wielka fanka i czekam na plyte w koncu…;* Zuza z Poznania

  14. Anonimowy 5 Sierpień, 2014 at 14:48 Odpowiedz

    Bardzo, bardzo, bardzo fajny wywiad 🙂 Czytałam z ogromną przyjemnością. Życze dużo wytrwałości w dalszym spełnianiu marzeń !

  15. sylwia m 5 Sierpień, 2014 at 22:27 Odpowiedz

    sesja piekna…uwielbiam czytac wywiady z Toba bo po czesci jakos czuje z Toba bratnia dusze, duzo wyciagam z tego co mowisz i mam wiele przemyslen ktore sa mi potrzebna <3 dziekuje po prostu dziekuje <3
    pozdrawiam i caluje :*
    syla

  16. Anonimowy 6 Sierpień, 2014 at 00:03 Odpowiedz

    Hoho nie jestem fanka,wywiad bardzo fajny, jestem pod wrazeniem i troche w szoku, ze lubisz ksiecia. Piateczka za to.
    Jakie jego albumy lubisz najbardziej?

  17. Anonimowy 6 Sierpień, 2014 at 07:29 Odpowiedz

    Gdzie te twoje 3 pietra twojego domu?haha na fotce widac ze ewentualnie parter i pietro. Serio nawet tego nie potrafilas poprawnie okreslic?

  18. Anonimowy 7 Sierpień, 2014 at 08:36 Odpowiedz

    Jak zawsze olśniewająco wyglądasz, świetna osobowość i do tego wielki talent. Jak najwięcej takich kobiet w życiu spotkać. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów 🙂

  19. Anonimowy 7 Sierpień, 2014 at 14:06 Odpowiedz

    Miła sympatyczna osoba z charakterem i poważnym podejściem do żywota. Jeżeli nie popieprzy ci się w głowie albo – już nie popieprzyło – to z ochotą można kibicować a muza jak to muza, dla każdego coś miłego. Oficjalnie bym się nigdy nie przyznał ale podoba mi się 🙂

  20. Monika 14 Sierpień, 2014 at 07:36 Odpowiedz

    Właśnie jestem świeżo po przeczytaniu wywiadu z Tobą w gazecie i jestem pod wielkim wrażeniem! Lubię wywiady za to, że pokazują jaki człowiek jest naprawdę, a nie jakiego kreują np w zwykłej medialnej plotce. Pozdrawiam!

Zostaw komentarz

Uzupełnij wymagane dane