Monthly Archives

Listopad 2013

Jesień

27 listopada 2013

DSC01831 DSC01817 DSC01785 DSC01754

Komentarze: 61

Philips Visa Pure

25 listopada 2013
Cześć Kochani 🙂 Tym razem temat dotyczący urody, a dokładniej pielęgnacji twarzy. Od zawsze miałam bezproblemową cerę, której pielęgnacja nie przysparzała mi problemów. Z reguły nie lubię się malować i robię to naprawdę tylko wtedy, kiedy muszę. Najgorsze co może być- zmywanie makijażu. Jak ja tego nie lubię… Słyszałam, że niektóre dziewczyny czasami kładą się spać z nieoczyszczoną twarzą, a uważam to za najgorszy i podstawowy błąd przy pielęgnacji cery. Ostatnio wpadłam na produkt Philips Visa Pure – szczoteczka, która przeznaczona jest właśnie do pielęgnacji cery. Idealnie zmywa makijaż, na którego usunięcie nie muszę zużywać połowy opakowania mokrych chusteczek, wacików czy 1/3 opakowania toniku lub mleczka. Zacznijmy od walorów wizualnych – VisaPure idealnie leży w dłoni, jest lekka i niewątpliwie jednym z największych jej atutów jest wodoodporna obudowa, co ułatwia znacząco czyszczenie samej szczoteczki, czy używanie pod prysznicem lub w wannie. Urządzenie jest niezwykle proste w obsłudze. Automatyczny timer podpowiada mi jak długo masować skórę twarzy i szyi. Na wibrującą szczoteczkę oczyszczającą, która posiada ruch obrotowy i wibracje wystarczy nałożyć troszkę specyfiku, który nadaję się do Waszego rodzaju cery, włączyć jedną z dwóch rodzajów prędkości i zacząć oczyszczanie. Dzięki używaniu szczoteczki lepiej wchłaniają się w skórę moje produkty do cery (kremy, maseczki). Delikatniejsza skóra widoczna jest także po nałożeniu makijażu. Mi idealnie przydaję się do zmywania makijażu. Poza tym Visa Pure działa naprawdę odprężająco, bateria starcza na ok 2 tygodnie, a szeroki wybór szczoteczek z delikatnym włosiem, sprawia, że każdy znajdzie dla siebie idealne rozwiązanie.
Poniżej kilka zdjęć mojego Visa Pure:

Poza tym, dziękuję wszystkim za wysyłanie dużo zdrowej energii, już mi lepiej, skończyłam brać antybiotyk i wracam do zdrowia.
Trzymajcie się, wielkie buziaki.

Komentarze: 42

Memories…

22 listopada 2013
Hej Skarby!! 🙂 Jak ja kocham takie znaleziska… Ostatnio mój brat pokazał mi na swoim komputerze mój stary, zapomniany dysk, który trzymał u siebie już kilka lat, a dopiero teraz sobie o nim przypomniał. Zobaczyłam na nim moje pierwsze piosenki, pierwsze teksty, melodie, kompozycje na gitarze… Znalazłam też mnóstwo starych zdjęć robionych na przestrzeni kilku pierwszych lat mojego blogowania, które zaczęło się w wieku 13 czy 14 lat. Od razu poprosiłam go, żeby mi wszystko zgrał, warto zatrzymać kilka GB tak wspaniałych wspomnień… W dzisiejszej notce chciałam cofnąć się z Wami w przeszłość i pokazać Wam to, co już pokazywałam, ale wielu z Was zapewne mnie jeszcze wtedy nie znało, ale jestem przekonana, że jest tutaj jeszcze parę osób, które są ze mną od początku. Zmieniłam się bardzo, przede wszystkim pod względem wizualnym. Dopiero po tych zdjęciach widzę, że rzeczywiście schudłam, czego nigdy nie dostrzegałam… Jakieś 5-6 kg, ale zawsze coś 😀 Kolejna rzucająca się w oczy zmiana to oczywiście włosy, w których teraz czuję się o wiele lepiej. Poza tym mój charakter dojrzał i wzbogacił się o parę przydatnych cech. Przede wszystkim pokora, wdzięczność wobec tego co mam i docenianie tego, co spotkało mnie w życiu, ostrożność, która nie zawsze, ale czasami chroni mnie przed upadkami oraz wytrzymałość, którą wypracowali we mnie ludzie, mający poprzez to, czym się zajmuję, niekończące się i nieograniczone przyzwolenie na ocenianie mojej osoby i wszystkiego co robię. Przez te lata miałam wiele wzlotów i upadków, kila zwycięstw i porażek, poznałam paru dobrych, prawdziwych ludzi i o wiele więcej człekopodobnych kreatur, które tylko czekają, aby wyssać z Ciebie energie, naturalne dobro czy pieniądze. Nauczyłam się, że pieniądze prawdziwego i trwałego szczęścia nie dają, a te co dają jest tylko chwilowe i zgubne. Co dla mnie najważniejsze, nauczyłam się je szanować. Za dzieciaka (mimo, że wciąż nim jestem- mam na myśli kilka lat wstecz) nigdy ich nie miałam, kiedy chodziłam do podstawówki, rozpadające się buty za 39 zł miałam co sezon, a jedną kurtkę nosiłam kilka lat. Nie było w tym nic złego, żyliśmy na poziomie, ale z głową i bez zbędnej rozrzutności. Bolało mnie to tylko w chwili, kiedy koleżanki miały lepsze, więcej, droższe – głupie myślenie dzieciaka, ale jednak… Kiedy zaczęłam zarabiać, chciałam to sobie wynagrodzić… na szczęście w porę zorientowałam się, że do niczego to nie prowadzi i już na wiosnę zaczynam budowę swojego wymarzonego domu. To do tej pory mój największy sukces. Chcę podkreślić, że pracuję od 15 roku życia, czyli przez 6 lat zarabiam i odkładam własne, zarobione przez samą siebie i swoją pracę, pieniądze. W życiu liczą się prawdziwe i trwałe wartości- miłość, przyjaźń, rodzina, ciepły, własny kąt. Większość pozostałych to nietrwałe i zgubne ścieżki, które mądrych ludzi w chwili słabości lub poszukiwania samego siebie, fascynują tylko na moment, a ludzi głupich i próżnych pochłaniają, a finalnie gubią.
Takie chwile refleksji, bo tak bardzo kocham pisać i dzielić się z Wami tym co mam w głowie i w sercu. Wiem, że Wy zawsze mnie rozumiecie i że lubicie mnie taką prawdziwą, a ja nie zawsze mam okazję to pokazać w ten właściwy, niepodważalny sposób. Tutaj jest na to idealne miejsce. Dziękuję za każdego jednego czytelnika.

Poza tym, jak już Wam pisałam wcześnie, od 5 dni męczę się z chorobą, już płaczę z bezsilności… Robię wszystko co powinnam, przestrzegam każdej możliwej reguły, a nic się nie polepsza… Co gorsza, wydaję mi się, że z dnia na dzień jest coraz gorzej. Dzisiaj na gardle wyskoczyły mi wielkie białe plamy. Niestety została stwierdzona angina i zaczęłam brać antybiotyk. W tym tygodniu dowiedziałam się, że mam wykon i wywiad w DD TVN- nie mogło być lepiej, akurat teraz musiałam zachorować… Byłam przekonana, że to 2-dniowe przeziębienie… Tak bardzo chciałam jutro dobrze wystąpić w DD TVN, a musiało wydarzyć się coś, co już kilka razy pokrzyżowało moje występy. Jestem chora czy przeziębiona co najmniej 6 razy do roku i mam straszną odporność organizmu na panujące epidemię i zarażam się od wszystkich w trybie natychmiastowym… Bliscy i fani powtarzają mi, żebym się nie przejmowała, że i tak już nic nie zrobię, ale mam ochotę płakać, że akurat teraz, akurat w tym tygodniu, a przecież cały listopad miałam wolny od śpiewania… Szkoda gadać… Jestem mega podłamana… Historia lubi się powtarzać…
Pozdrawiam Was serdecznie, buziaki!

Komentarze: 142

choróbsko

18 listopada 2013
Cześć Kochani! Piszę do Was zakatarzona, z łóżka, owinięta kołdrą po same uszy… Rano obudziłam się z zawalonymi zatokami i bolącym gardłem. Ciężko jest mi nawet mówić, a o przełykaniu herbaty czy jakiegokolwiek jedzenia nawet nie wspominam. Od rana zaczęłam intensywne leczenie: tabletki na zatoki, tran, witamina C, inhalację z kroplami z witaminą E, herbatka z miodem oraz cudowny wynalazek do płukania gardła, robiony w aptece na zamówienie. Poniżej zrobiłam Wam zdjęcie specjalnego składu, który trzeba podać lekarzowi, aby wypisał receptę. Według mnie jest to najlepszy lek na gardło, jaki kiedykolwiek stosowałam. Należy przechowywać go w lodówce, stosować jedną łyżkę leku zalaną gorącą wodą, wypłukać gardło po wystygnięciu substancji. Na szczęście w zeszły piątek przyjechał do mnie mój przyjaciel, przy którym jest mi najlepiej i nawet choroba tego nie zepsuje 🙂 Dzisiaj zrobiliśmy zdrowotny rosołek oraz wybraliśmy się na saunę, żeby wydobyć wszystkie toksyny z organizmu i wspomóc zatoki.

 

Dobrze się czujecie? Nie łapie Was jesienno/zimowe choróbsko?
Pozdrawiam Was serdecznie, trzymajcie się cieplutko i zdrowo przede wszystkim.
Hon.

Komentarze: 116